Wesprzyj leczenie zwierząt 86 2030 0045 1110 0000 0331 0040
Historie
Historia Sisi

Dwuletnia suczka podczas spaceru wpadła pod samochód, jednak szybka reakcja opiekuna uratowała życie zwierzęciu. Kiedy pies trafił do naszej fundacyjnej przychodni, okazało się, że jest mocno poturbowany - seria zdjęć RTG wykazała m.in. złamanie obu kości przedramienia. Po konsultacji ortopedycznej zwierzę przeniesiono natychmiast na stół operacyjny, lecz jego późniejsza rekonwalescencja trwała dwa miesiące. Obecnie Sisi jest zdrowym i aktywnym psem.

Historia Brutusa

Historia tego psiaka na długo zagościła w naszej pamięci. Zwierzę cierpiało z powodu rozległych ran na worku mosznowym, a jego właściciel zgłosił się z powodu bardzo trudnej sytuacji finansowej. Niestety przeprowadzona diagnoza wykazała nowotwór jądra. Natychmiast uruchomiliśmy procedurę kwalifikującą zwierzaka do leczenia fundacyjnego. Wykonaliśmy niezbędne badania krwi i niezwłocznie zabraliśmy psa na stół operacyjny. Zabieg chirurgiczny polegał na kastracji (usunięciu jąder) wraz z usunięciem worka mosznowego. Śródoperacyjnie nie stwierdzono naciekania zmian na okoliczne tkanki, a psiak bardzo dobrze zniósł całą operację. Rekonwalescencja przebiegła pomyślnie, a zdrowy pies okazał się przemiłym zwierzęciem.

Historia Dejzi

Sześcioletnia suczka 'Dejzi' trafiła do naszej Fundacji z typowymi objawami ropomacicza (wypływ z dróg rodnych, wzmożone pragnienie). Na szczęście właściciele okazali się bardzo odpowiedzialnymi i czujnymi opiekunami. Nie było na co czekać. Szybka procedura kwalifikacyjna do leczenia fundacyjnego, zaprowadziła zwierzaka natychmiast na stół operacyjny. Usunięcie macicy wraz z jajnikami (ovarihysterectomia) zakończyło się pełnym sukcesem. Na kilka dni przed terminem zdjęcia szwów Dejzi uporała się z nimi samodzielnie. Szczęśliwie rana zdążyła się już zrosnąć, a suczka może teraz cieszyć się pełnym zdrowiem.

Historia Tosi

- odwodniona i z temperaturą 34,8 (normalnie 38-39). Zdjęcie RTG wykazało ciało obce w jelicie cienkim. Sytuacja wymagała natychmiastowego działania. Po ustabilizowaniu stanu zwierzęcia, kot trafił w ręce naszego chirurga - doktor Magdy, która wyjęła z jelita kotki kawałki wielkanocnej palmy i innych niezidentyfikowanych rzeczy. Po trzech godzinach od zabiegu Tosia wybierała się już samodzielnie do domu, a my cieszyliśmy się, że kolejny raz mogliśmy pomóc.

Historia Mai

10 - letnia suczka Maja, po raz kolejny trafiła pod opiekę Fundacji Towarzystwo Weterynaryjne. Wcześniej miała usuwanego ogromnego guza z okolicy odbytu, a obecnie ma przewlekłe problemy ze skórą, które są w trakcie diagnostyki i równocześnie leczenia. Właścicielka znajduje się niezmiennie w bardzo trudnej sytuacji finansowej ale strasznie kocha swojego psiaka... Zatem pomogliśmy, a psiak ma się już dużo lepiej.

Historia Lary

Pani z okolic Mszczonowa przygarnęła owczarka niemieckiego - suczkę Larę. Jak się potem okazało suczka miała ogromnego guza gruczołu mlekowego (wielkości pięści) oraz stare złamanie kości udowej po postrzeleniu (w rtg znaleziono śrut). 

Musieliśmy usunąć gruczoły mlekowe po obu stronach, bo było bardzo dużo małych guzków. W międzyczasie suczka zrehabilitowała tylną łapę ze starym złamaniem, ponieważ jej tymczasowa, a teraz już stała właścicielka, ma ogromny teren przy domu.

Poza tym bardzo się zżyły, także z kilkoma pozostałymi psami.

Historia Zorki

Starsza, samotna pani potrzebowała pomocy dla 13 letniej Zorki - yorkshire terrier. Leczyła zwierzaka na własny koszt, ile mogła. Tym razem finanse przerosły właścicielkę. Oczywiście pomogliśmy, ponieważ suczka miała bardzo zły stan uzębienia i ropny stan zapalny całej jamy ustnej. Usunięte zostały wszystkie pozostałe zęby (wcześniej straciła już kilka).

Obecnie suczce wypada czasem język ale na pewno nic jej już nie boli. Niestety yorki bardzo często mają problemy, początkowo tylko z szybko osadzającym się kamieniem nazębnym, a później już z chorymi zębami.

Historia pewnej suczki

Suczka ze zdjęcia trafiła do nas z rozrostami polipowatymi w obu kanałach słuchowych, które powodowały ból i kolejne ropne infekcje. Niestety niemożliwe do całkowitego wyleczenia bez zabiegu chirurgicznego, czyli otwarcia kanału słuchowego i usunięcia rozrostów.

Zabieg oczywiście został przeprowadzony. Umożliwił wentylację kanałów słuchowych i łatwy dostęp do usuwania kolejnych zmian. Suczka przeszła też leczenie pooperacyjne.

Wesprzyj leczenie zwierząt